środa, 7 grudnia 2016

Małe, ciasne, ale własne :)

Zakup tego mieszkania odradzało nam 99% znajomych. (Ten 1% wstrzymał się od głosu)
Bo krzywe.
Bo za małe, bo bez kuchni, bo od wschodu, bo nie w tej części miasta, bo bez garażu, bo tyci balkon z widokiem na drugi blok.
Bo nie w kamienicy.
Bo bez ogródka.
Bo kawałek dalej były tańsze.
A my się zaparliśmy, bo chcieliśmy właśnie takie.

Żeby nie było, obejrzeliśmy może 4 mieszkania z rynku wtórnego. Do żadnego nie można było wprowadzić się od razu i wszystkie wymagały remontu.

Nasze wymagania podczas zakupu:
1 - Chcieliśmy dodatkowy pokój dla Dzidziusia ( Jest). I windę (Jest). I pierwsze piętro lub parter (Jest).
2 - Żeby nie męczyło na słońce w letnie upały. A to jeszcze nie spraktykowaliśmy, ale ekspozycja wschodnia ma nam to zagwarantować.
3 - Obowiązkowe okno w kuchni (Jest) i piwnica (Jest).
4 - Miało być w dobrej lokalizacji i nie daleko (no JEST).. Żeby łatwo dojechać do sklepów, do babci i do pracy.
5 - W dobrej cenie w stosunku do lokalizacji i jakości. W stosunkowo niedużej cenie za metr kwadratowy.
6 - Ustawne pokoje, garderoba, osobne wc.
7 - I żeby nie było pod domem parkingu, tylko dalej. Żeby był plac zabaw, drzewa, zieloność, a nie parkujące na schodach samochody.
8 – Wielkościowo miało być o tyle większe żeby pomieścić mały pokój dla Dziecka. Metrażowo + 10m2 do tego co  mieliśmy. Czyli ok 60m2.

Takie i już. Na tyle było nas stać, a przynajmniej tak myśleliśmy, kiedy stawiliśmy się na podpisaniu rezerwacji.
To był szczyt naszych marzeń, nasze lepsze jutro po 12 latach w komunistycznym bloku na trzecim piętrze.

Aktualizacja po 2 tygodniach mieszkania.
Ad 1 - Dzidziuś w „swoim pokoju” ma zabawki, a śpi i tak z nami. Tzn. zabawki ma WSZĘDZIE. Matka często na wygnaniu na sofie. Ojciec Polak z Synuniem w objęciach na łóżku.
Ad 2 - Słońca jest jak na lekarstwo, świeci lichutko tak maksymalnie do południa. Zimowe poobiednie drzemki chciałoby się kontemplować w promieniach słonka.
Ad 3 - Okno w kuchni a zwłaszcza parapet idealnie nadaje się do postawienia kocich misek i zdechłej roślinki. Obżartej przez wspomnianego kota.
Ad 4 - Z jednej strony budynku jest cmentarz, więc tam nam już stadionu nie wybudują, z drugiej strony nowy blok. Wracam godzinę stojąc w korku, wyjeżdżam o 6 rano kiedy jest jeszcze ciemno. Nie wiem czy to jest zmiana na lepsze.
Ad 5 - Nie ma dobrej ceny za mieszkanie. Zawsze jest za drogo. Zawsze trzeba zrobić dużo więcej i dużo drożej niż się planowało. Ale udało nam się wziąć mniej kredytu niż myśleliśmy.
Ad 6 – Ustawne wydawało się do momentu aż spróbowałam umieścić w nim gotowe szafy z Ikea i kuchnię. Niestety wszystkie zabudowy musieliśmy zamawiać u stolarza.
Ad 7 - Na parking musimy leźć 10 minut brodząc w błocie. Młodego trzeba ciągnąć, żeby nie poszedł na placyk, bo tam jest konik i domek. Potem skacze w każde napotkane błotne bajoro.
Ad 8 – Nie wiem czy 70 a i 80 m2 nie byłoby dla nas za mało. Pokoje to koszmarne klitki, w salonie nie ma miejsca na stół i dużą kanapę, nie mam garderoby, ani spiżarni, w łazience sedes jest przy samej wannie, co zapewnia dodatkowe wrażenia. Kot nie ma gdzie się podziać z miskami i kuwetą, nie wspomnę już o miejscu na drapak.

Wniosek jest taki. Widziały gały co brały.
A widziały, ale na więcej kasy brakowało.

Następnym razem będzie lepiej ;)


Brak komentarzy: