poniedziałek, 26 kwietnia 2021

Marzec, kwiecień - co nam chodzi po głowie? / March, April - what is on our mind?


W naszym rejonie wiosna zawsze zaczyna się bardzo póżno. Wegetacja rusza ślamazarnie pod koniec kwietnia, jakaś zaspana taka jakby przed poranną kawą. Gdy na południu kwitną bzy, to u nas dopiero zaczynają kwitnąć forsycje. Gdy tam kwitną magnolie, u nas wschodzą krokusy. W tym roku to chyba dobrze, bo właśnie wróciły przymrozki. Jak w tym przysłowiu, że kwiecień plecień, z tą różnicą że mamy znacznie więcej zimy niż lata! 

Okolice naszego jeziorka nadal zarośniete krzaczorami i błotniste. Pierwsze promienie wiosennego słońca rozgrzały podgniłe trawy i unosi się woń o wątpliwym uroku. Kolejny raz dyskutujemy z mężem o niesamowitej ilości śmieci, szkła, plastikowych butelek, pustych opakowań, którą ludzie zostawiają w takich, nawet bardziej oddalonych od szlaków turystycznych miejscach. Mało tego, leżą tam szczątki rozbitych samochodów, tapicerki i nawet mebli. Jest kilka fanjnych miejsc przy brzegu, które po oczyszczeniu z zarośli i trzcin nadawałyby się doskonale na kąpielisko. Niestety to nie jest nasze prywatne jezioro.

Kiepski ze mnie fotograf, niestety. Ile razy bym chciała zrobić fajne zdjęcie na naszej działce, to jakiś chwast mi włazi w kadr, albo suche liście, albo płot, albo mąż się snuje w gumiakach. Tymczasem mam kilka własnych krokusów oraż śnieguliczek. Czekam na dalszy ciąg tej wiosny i obym w maju się jej  doczekała.














Spring always starts very late in our region. Vegetation beginss sluggishly at the end of April, kind of sleepy, as if before morning coffee. When lilacs bloom in the south, forsythia is just beginning to bloom here. When magnolias bloom there, crocuses emerge here. This year it is probably a good idea, because the ground frosts have just returned. As in this proverb, "April braids", with the difference that we have much more winter than summer! (ne’er cast a clout till May be out)

The surroundings of our lake are still overgrown with bushes and muddy. The first rays of spring sun warmed the rotten grass, and there is a scent of doubtful charm. Once again, we discuss with my husband the incredible amount of rubbish, glass, plastic bottles, empty packaging that people leave in places, even more distant from tourist routes. Not only that, there are the remains of crashed cars, upholstery and even furniture. There are a few fancy places by the shore that, after being cleared of brush and reeds, would be perfect for a bathing beach. Unfortunately, this is not our private lake.

I'm a lousy photographer, unfortunately. How many times I would like to take a nice photo on our plot, a weed crawls into the frame, or dry leaves or a fence, or my husband is wandering around in rubber boots. Meanwhile, I have a few crocuses and snowballs of my own. I am waiting for the rest of this spring and may it be soon in May.


wtorek, 2 lutego 2021

Luty, plany budowlane / February, building plans


Ten blog od zawsze miał być o marzeniach, nadziejach i pragnieniach, tych materialnych i duchowych, początkowo blog nawet miał nazwę "Daydreamer". Po prawie 11 latach pisania (pierwszy post opublikowałam 18 lutego 20010 roku), czuję że jestem już odrobinę bliżej z realizacją moich marzeń. Obracając się w tematach moich zainteresowań i hobby, wystroju i projektowaniu wnętrz, malowaniu paznokci, oglądaniu zdjęć kotów, sprzątaniu mieszkania oraz bieżących sprawach życiowych dotarliśmy aż tutaj aby doczekać budowy domu. Mam na myśli własnego domu. A dokładnie wypoczynkowego domku letniskowego. Kupując ten kawałek pola zarośnięty trawą, wiedzieliśmy, że trzeba będzie wszystko uporządkować i odnowić. Malutki domek który kupiliśmy wraz z ziemią jest  zrobiony kontenera, ma około 12 m2. Przy domku dobudowany jest duży zadaszony taras na którym gotujemy i wypoczywamy. Toaleta z umywalką jest w osobnej drewnianej szopie razem z narzędziami ogrodniczymi. W tej chwili wszystko jest wyremontowane i czyste. Chciałabym móc tam zostawać na całe weekendy a nawet wakacje. To by oszczędziło sporo czasu i paliwa na jeżdżenie tam i z powrotem. Niestety, dla mnie to nadal niewystarczające warunki bytowe. Bez normalnego i wygodnego łóżka do spania, bez prysznica i ciepłej wody nie mam ochoty tkwić tam dłużej niż jeden dzień. 

Od początku chcieliśmy zbudować mały wakacyjny domek, z łazienką, kuchnią i sypialnią. Abstrahując od projektu domu i jego wnętrza, przepisy budowlane pozwalają nam na postawienie budynku o powierzchni 35m2 (po zewnętrznym obrysie). Może mieć on także antresolę (niskie pomieszczenie pod skośnym dachem, na części domu, ale nie pełne piętro). Dysponując już częścią zasobów finansowych możemy zacząć szukać właściwego projektu, oraz zdecydować się na rozwiązanie konstrukcyjne.

Tu pojawia się ogromny problem, ponieważ z jednej strony chciałabym praktyczną i trwałą konstrukcję stalową z płyt warstwowych, a z drugiej strony marzę o naturalnym i pachnącym lasem domku z prawdziwego drewna.

Chociaż, wiecie, czasami tak sobie myślę że wolałabym co tydzień spędzać czas na innej tropikalnej wyspie, lub chociaż zwiedzać naszą okolicę. Niestety regulacje COVID zabraniają jedzenia w restauracji, pobytu w hotelach i ograniczają przemieszczanie, uniemożliwajac mi normalny bezpieczny wyjazd gdziekolwiek.

Pomyślmy zatem wspólnie o plusach i minusach budowy domu: drewnianego lub w konstrukcji płyty warstwowej. Obydwa sposoby budowy mogą dać w rezultacie domek całkiem ładny i  miły dla oka.






This blog has always been about dreams, hopes and desires, both material and spiritual, initially the blog even had the name "Daydreamer". After almost 11 years of writing (I published the first post on February 18, 2010), I feel that I am a bit closer to making my dreams come true. Focusing on the topics of my interests and hobbies, interior decor and interior design, painting nails, viewing photos of cats, cleaning the apartment and current life matters, we got here finally, to build a house. I mean my own house. More precisely, a holiday cottage.

When we bought this piece of grassy field, we knew that everything would have to be tidied up and renovated. The tiny house we bought with the land is made of a container, it is about 12 m2. There is a large roofed terrace next to the house where we cook and relax. The toilet with sink is in a separate wooden shed together with garden tools. At the moment, everything is renovated and clean. I wish I could stay there for whole weekends and  holidays even. That would save a lot of time and fuel for driving back to our city-home, where we live. Unfortunately, for me these are still insufficient accomodation conditions. Without a normal and comfortable bed to sleep, without a shower and hot water, I don't want to stay there for more than a day.

Therefore, from the very beginning, we wanted to build a small holiday house with a bathroom, kitchen and bedroom. Disregarding the design of the house and its interior, building regulations allow us to erect a building with an area of 35m2 (on the outline). It may also have a mezzanine (a low room under a sloping roof over part of the house, but not a full floor). Having some financial resources at our disposal, we can start looking for the right project and decide on a construction solution.

This is where a huge problem arises, because on the one hand I would like a practical and durable solution like structure made of sandwich steel panels, and on the other hand, I dream of a natural and forest-scented house made of real wood.

Although, you know, sometimes I think that I would prefer to spend time on a different tropical island, or at least visit our area every week. Unfortunately, COVID regulations prohibit eating in restaurants, staying in hotels and restricting movement.

So let's think together about the advantages and disadvantages of building a house: wooden or in the construction of a sandwich panel.  Both construction methods can result in a house that is quite nice and pleasing to the eye. 



Aktualizacja - kilka zdjęć z końca lutego, kiedy to wydawało się ze zima juz odpuszcza i przedwiośnie zbliża się wielkimi krokami. Lód na jeziorze powoli zaczynał się topić, gdzieniegdzie zostały jeszcze resztki śniegu. Nadal zimno, ale bezwietrznie i słońce rekompensowało chłodny dzień. 

Update - a few photos from the end of February, when it seemed that winter is already giving up and early spring is fast approaching. The ice on the lake was slowly melting, still some snow here and there. Still cold but no wind and the sun made up for the chilly day.











 


wtorek, 19 stycznia 2021

Styczeń, zimowe klimaty/ January, winter has arrived


The weather forecast for the weekend threw me off the track a bit with these snowstorms and winter freeze, but my fearless husband and son (loves making a snowman) decided that we had to go to the yard no matter what. Because what a weekend it is, without going away from the city to the countryside. No point, right ?!
I'm not sure if I'm using the correct word "plot" or "yard". We bought a small piece of land (1180 m2) with a few trees (pines, birches,spruce trees) and grass, and a very tiny building (you cannot live in it). We cannot build a big house here, but only use it for weekends or vacation, or planting vegetables, fruit trees, flowers etc.
It is the only place where nothing disturbs the whiteness of snow. Where a good shovel in the trunk is a musthave. Where we have even more snow than last week.
Where no one (except me) will pay attention to what I look like or what I wear. Well, unless someone takes a photo.
It turned out that there is such a kind of snow as fluff, which is not sticky at all, and you cannot build anything out of it, even make snowballs or snowman ..... but the "snow eagles" come out ahead. (I also do not know if there is any word in english to describe this - it is just like you lay down on snow and move your arms and legs).
We sat with coffee and we dreamed that one day (when we have a damn lot of money) we would build a lovely little house with a fireplace. There will be windows all the way to the ground so that we can observe the falling snow in a "horizontal position" (like laying down on the bed I guess) . We had dinner and came back home :) So, See you in a while, have a nice day!

Update: from now on I will also try to write in English (apologize if I make grammar mistakes or typos, I am still learning and I do not use it on a daily basis, just using GoogleTranslate to make it more understandable to read) do not hesitate to correct me, also be so  kind to check if you can sign up for notifications by e-mail and if you can comment my Post without problems. Thank You in advance! :)

Prognoza pogody na weekend trochę mnie zbiła z tropu tymi burzami śnieżnymi i mrozem, ale mój nieustraszony mąż i żądny bałwanów syn, zadecydowali, że niech się wali i pali, ale na działkę jechać musimy. Bo co to za weekend bez działki. Bez sensu, no nie?!





Jedyne takie miejsce gdzie nic nie zakłóca nieskazitelnej bieli śniegu. Gdzie dobra łopata w bagażniku to obowiązek. Gdzie zasypało nas jeszcze bardziej niż w zeszłym tygodniu. 



Gdzie nikt (poza mną) nie będzie zwracał uwagi na to jak wyglądam. No chyba, że ktoś zrobi zdjęcie.



Okazało się, że jest taki rodzaj śniegu jak puch, który wcale się nie klei i nie da się z niego zrobić kompletnie nic, nawet ulepić kulki..... ale za to orły śnieżne wychodzą przednio.

 

Posiedziedzieliśmy przy kawusi i pomarzyliśmy sobie o tym, że kiedyś (jak będziemy mieli już dużo kasy) zbudujemy sobie śliczny mały domek z kominkiem. Będą w nim okna do samej ziemi, żebyśmy mogli w pozycji horyzontalnej obserwować sypiący śnieg. Zjedliśmy obiad i wrociliśmy do domu :)

To do zobaczenia za jakis czas, miłego dnia!

------------------------------------------------------------

Od dzisiaj postaram się pisać również po angielsku (od razu przeproszę jeśli robię błędy gramatyczne albo literówki, ciagle się uczę i nie używam go na co dzień)  nie wstydźcie sie mnie poprawiać, sprawdzajcie czy możecie sie zapisać na powiadomienia mailem i czy możecie bez problemów komentować moje wpisy :)



Aktualizacja - kilka dodatkowych zdjęć zimowych, robionych pod koniec stycznia. Wszystko przykryte śniegiem, tak pięknie skrzy się w słońcu, aż jestem skłonna polubić zimę. Ale właśnie taką, ze śniegiem po kolana i piękną pogodą. Bez burz i wiatru. Aż chce się wyjść na dwór i spacerować godzinami. Chociaż w niektórych miejscach zaspy były takie głebokie, że faktycznie śnieg wsypywał się do butów!

Update - some additional winter photos from the end of January. Everything covered with snow, so beautifully sparkles in the sun that I'm willing to like the winter. But just like that, with knee-deep snow and beautiful weather. No storms or wind.  You just want to go outside and walk for hours. Although in some places the snowdrifts were such deep that in fact snow poured into our knee-high boots!