wtorek, 14 marca 2023

Wydaje mi się, że oszczędzam...... prąd, woda i ogrzewanie

Kontynuując blogowe tematy o oszczędzaniu i domowym budżecie, postanowiłam przyjrzeć się wydatkom na prąd, wodę i ogrzewanie. Czy mieszkając w bloku mam jakiekolwiek szanse, aby te wydatki zmniejszyć? Coś czuję, że będzie to kolejny wpis, którym nie odkryję Ameryki. Nie chciałabym powielać bzdurnych rad typu "zmień żarówki na energooszczędne", czy "rzadziej spuszczaj wodę w kiblu", bo to do niczego nie prowadzi. Gotujemy, pieczemy, odkurzamy, używamy laptopów, telefonów, czajnika, sokowirówki, zmywarki i suszarki. Korzystamy z wszystkiego rozsądnie, normalnie i prawdopodobnie jak każdy z Was. Wiem, że przecież nikt nie robi w mieszkaniu dyskoteki z pulsującymi światłami ani nie leje non stop wody, ani nie wychodzi z domu zostawiając rozkręcone do oporu zawory na grzejnikach. Prawda? I tak, i nie. Zdarza się, że młody nie zgasi światła w pokoju, zdarza się (nader często), że codziennie pluskamy się w wannie pełnej wody, zdarza się, że puszczam 3 pralki i 4 płukania do każdego prania, zdarza się, że stary nie zakręci kaloryfera w salonie i pojedzie w siną dal na cały dzień. Takich strat teoretycznie powinniśmy unikać, ale realnie... serio? Ktoś będzie stał i cały czas nas pilnował?

Energia – czyli nasz ukochany prąd, bez którego w zasadzie nasze życie nie miałoby sensu. Światło po zmroku, wszystkie urządzenia elektryczne, w tym winda i domofon. Jak to jest, gdy nie można sobie ugotować wody na herbatę? Mam nadzieję, że w najbliższym czasie nie będę musiała sprawdzać, jak to jest bez prądu.


Wydawałoby się, że nic innego nie robię, tyko oszczędzam, a po wynikach w tabelce wcale tego nie widać. Gdy rząd poinformował nas o progu zużycia energii w ilości 2000 kWh na gospodarstwo domowe, ze zdziwienia wyszły mi oczy na wierzch. Niższych wartości nie widziałam od 2018 roku. Od czasu pandemii, lockdownów i zdalnej nauki i pracy siedzimy w domach i generujemy koszty. W 2023 zużycie jest tylko minimalnie mniejsze niż w roku ubiegłym, ale ogólnie tendencja zużycia prądu jest jednak wzrostowa, choć nie mamy telewizora, kina domowego, rzutnika ani konsoli. Faktem jest, że zdalna praca mojego męża też nie przyczynia się do oszczędności. Aby sprawdzić moją teorię musiałabym go jednak wyeksmitować z domu. Ewentualnie dokładniej przeanalizować zużycie prądu w naszym mieszkaniu. Kiedy powiedziałam, że firma powinna mu dokładać do rachunku za prąd, to mnie wyśmiał.

Woda - kiedy przyglądam się zużyciu wody, mam wrażenie, że nasza łazienka to SPA, a woda się leje dzień i noc jak z Niagary. Nic bardzie mylnego. Z kranówki korzystamy rozsądnie, piorąc i zmywając w miarę potrzeb. Próbowałam, uwierzcie prać rzadziej, ale góra prania nie robiła się mniejsza. Przeginamy czasem z kąpielami, bo mamy tylko wannę, ale nie napełniamy jej po brzegi, a nie mamy prysznica. Mycie włosów nad wanną i szybkie mycie słuchawką zmniejszyłoby może zużycie, ale co z komfortem życia? Kiedyś trzeba będzie sprawdzić. Przecież nie myję samochodu ani nie napełniam kranówką basenu.

Ogrzewanie - tu trudno o czymkolwiek konkretnym napisać. Mi ciągle gorąco, staremu ciągle zimno i przeciąg. Ja otwieram okna i zakręcam kaloryfery, on na odwrót. Atmosfera jest czasami duszna, aż nie do zniesienia. Oczywiście wszystko zależy od temperatury na zewnątrz, wiadomo że zimą musi być zimno, więc jak jest zimno to grzejemy. Nie zaobserwowałam jak dotąd żadnych spektakularnych oszczędności na tym polu. Niestety nie nagrzeję kominkiem ani nie rozpalę ogniska.

Porównując zużycie wody i ciepła na ogrzewanie, widać że mamy tutaj zarówno wzrost kosztów o 1/4 jak i wzrost poboru. Nie wiem dlaczego. Nie potrafię skojarzyć czy są ku temu jakieś bezpośrednie przesłanki, przekładające się na większe zużycie. 

Reasumując, jak w temacie postu, wydaje mi się że oszczędzam, a wcale nie oszczędzamy, a może tylko ja oszczędzam a reszta nie. Prawda jest taka, że czuję się zobowiązana stać nad każdym i przypominać, i prosić, nie lej tyle wody, wyłaź z wanny, zgaś światło jak wychodzisz z pokoju, nie stawiaj wkoło czajnika z wodą, używaj pokrywki gotując, piekarnika nie wyłączyłeś....... Jestem też koszmarnie zmęczona tym "Daj mi spokój..." i "a bo ty ciągle.......". Można sobie planować jedno pranie dziennie, a potem dziecko się wytapla w błocie, a kot zarzyga pościel, kartofle wykipią a stary nie wyłączy piekarnika i to będzie znowu moja wina. Ile faktycznie oszczędzimy? W dupie takie oszczędności. Faktycznie, jeśli deweloperka nadal będzie się rozwijała w tym kierunku, żadnych oszczędności dla mieszkańców w budownictwie wielorodzinnym nie będzie. 




piątek, 10 marca 2023

Czynsz grozy.... i opłaty, też grozy .....

Takie wpisy, napawające grozą i siejące zamęt powinny się pojawiać w okolicy Halloween, a nie w marcu, kiedy to wiosna, ptaszki ćwierkają, słonko świeci.... Wszelakie media grzmią o podwyżkach, paragonach grozy, hiperinflacji, na każdym kroki czuję się zastraszana i w zasadzie przyzwyczaiłam się już do wizji, że wkrótce wszyscy pójdziemy z torbami, kwestia czasu. Uważnie śledzę doniesienia o bankrutujących deweloperach, wspólnotach mieszkaniowych wysysających z ludzi ostatnie soki, a teraz, w końcu i ja doczekałam się swojej podwyżki czynszu. Postanowiłam niezwłocznie się tym z kimś podzielić, bo jednak fajnie, kiedy komuś jest równie źle.

Na wstępie wymienię z czego składa się u nas czynsz i jak jest naliczany.  Rozliczamy się proporcjonalnie za każdy m2 mieszkania, nie wiem czy to jest sprawiedliwe, ale taki system przyjęła Wspólnota. Czynsz nie zawiera opłaty za zużycie energii elektrycznej w mieszkaniu.

  1. centralne ogrzewanie = metraż mieszkania x stawka;
  2. energia cieplna opłata stała = metraż mieszkania x stawka;
  3. energia elektryczna części wspólnej = metraż mieszkania x stawka;
  4. konserwacja windy = metraż mieszkania x stawka;
  5. koszty bieżące = metraż mieszkania x stawka;
  6. podgrzanie wody = szacowane zużycie x stawka;
  7. ubezpieczenie nieruchomości  = metraż mieszkania x stawka;
  8. usługi portiersko-porządkowe  = metraż mieszkania x stawka;
  9. utrzymanie czystości  = metraż mieszkania x stawka;
  10. utrzymanie hali garażowej  = metraż mieszkania x stawka;
  11. komórki/piwnica  = metraż mieszkania x stawka;
  12. utrzymanie nieruchomości TOR  = metraż mieszkania x stawka;
  13. wynagrodzenie administratora = metraż mieszkania x stawka;
  14. wywóz nieczystości - śmieci  = metraż mieszkania x stawka;
  15. zimna woda i ścieki = szacowane zużycie x stawka;
  16. fundusz remontowy = metraż mieszkania x stawka;
Zgodnie z wprowadzoną kolejną podwyżką taryf przez elektrociepłownię, opłaty za energię cieplną wzrosły i w związku z tym podwyższeniu uległy zaliczki na poczet zużycia ciepła. Przeliczniki zużycia do zaliczek są stałe i można tylko liczyć, że jednak w kwartalnym rozliczeniu mediów będą nadpłaty, bo będziemy oszczędni i zużyjemy mniej. Chyba nie zdradzę żadnej tajemnicy, jeśli pokażę Wam moje tabelki ze stawkami czynszu. Porównajcie ze swoimi i dajcie znać w komentarzach, czy jest duża różnica. 


Analizując czynsz z poprzednich lat widać gołym okiem różnice w wysokości opłat zależnie od pory roku. Latem nie płacimy za ogrzewanie, więc jest ponad 100 zł taniej. W 2020, czyli w pierwszym roku covidowych lockdownów,  zdalnej nauki i pracy w domu, czynsz zimą wynosił około 750 zł, a latem 611 zł. Rok 2021 przyniósł podwyżki, rok 2022 kolejne, w zasadzie kosmetyczne podwyżki, a rok 2023 przywalił już z grubej rury. Podejrzewam, że w tym roku sam czynsz będzie to kwota przekraczająca 11.000 zł. I jeszcze dla tych, którzy uważają, że stawka za wywóz śmieci jest wysoka i ciągle rośnie, to u nas jest stała już jakiś czas, oby tak zostało.



Zanim przeczytam komentarze hejetrów, że przecież mogę zamieszkać w leśnej lepiance, wtedy będzie tanio, to tylko nadmienię, że nasze mieszkanie ma niecałe 60 m2 i znajduje się na obrzeżach miasta, na osiedlu typu "sypialnia", w normalnym, standardowym bloku, bez marmurów, wodotrysków i złotych klamek. Jako pojedynczy mieszkaniec, niestety nie mogę z tym nic zrobić. Jako członek wspólnoty mieszkaniowej mogę dyskutować z Zarządcą, ale z doświadczenia widzę, że to do niczego nie prowadzi.

Zatem, podsumowując, czy na czynszu za mieszkanie można oszczędzić? Nie. Można płacić i płakać. Można wybudować dom na przedmieściach i wtedy, zliczając koszty okaże się czy jest taniej. 

wtorek, 7 marca 2023

Payback - Ratuję domowy budżet!

Zbieranie punktów Payback, to raczej hobby mojego męża. On pamięta o karcie przy każdym tankowaniu paliwa, a jeśli o mnie chodzi, to zwykle przypominam sobie o tym po fakcie, czyli już po zrobieniu zakupów. 

Payback to karta lojalnościowa, dzięki której  zbieramy punkty za zakupy, a z kolei punkty możemy wymienić na voucher lub nagrodę. Trudno uwierzyć, ale program Payback wystartował w 2000 roku, więc czasy swojej świetności i szczyt popularności ma już za sobą. Zasada jest prosta - każde 3 zł wydane w partnerskim sklepie stacjonarnym lub online daje 1 punkt. Do tego mamy kupony promocyjne dostępne przez portal lub aplikację, które zwiększają liczbę punktów. Po upływie 3 lat niewykorzystane punkty przepadają. Nie będę się rozwodzić nad zasadami działania, wszystkie są jasno i przejrzyście zebrane i spisane na stronie payback.pl . Nie chciałabym również zajmować się reklamą Payback, ponieważ nie taki jest mój cel. Chcę Wam pokazać jakie faktycznie można zyskać profity, aby "uratować domowy budżet". 

W tej chwili mam na koncie 5500 punktów, taką ilość mogłabym spokojnie wymienić na voucher o wartości 50 zł na przykład na zakupy w Zalando, ale poczekam i zapoluję na coś lepszego. Perfumy damskie to 22.000 punktów, czyli wartość około 200 zł  ..... aby je zdobyć trzeba wydać około 66.000 zł 😖(22.000x3zł=66.000zł) (zakładając, że nie korzystamy z żadnych promocji). Myślę, że potrzebowalibyśmy we dwójkę z mężem mniej więcej rok, aby zdobyć taką ilość punktów. Katalog nagród jest obszerny, trzeba tylko zbierać punkty. Często i dużo.

Kartę Payback posiadamy od 2019 roku i w tym czasie udało nam się wymienić punkty na 3 nagrody: vouchery o wartości 100 zł, 50 zł i zestaw Lego (LEGO City 60139 Mobilne Centrum Dowodzenia). Dodam tylko, że klocki kosztują w tej chwili 189,99 zł, wydałam na nie 19.999 punktów, czyli jeden punkt jest warty mniej niż 1 grosz. Podobna równowartość jednego punktu jest w panelu Ariadna i innych panelach z ankietami.

Nie mam pewności czy Payback można zakwalifikować jako sposób na oszczędzanie. Pod hasłem "im więcej kupujesz, tym więcej zyskujesz" mam upierdliwą kartę lojalnościową, o której muszę ciągle pamiętać. Powiecie, że nie "muszę", ale "chcę" - to prawda. Samo korzystanie z karty nie jest jakoś wybitnie skomplikowane, a pewne zakupy robimy tak czy siak. "Warto, czy nie warto" - oto jest pytanie?!

Aktualizacja 29.03.2023: aktualnie mam 5930 punktów;

Panel Ariadna - Ratuję domowy budżet!

Panel Ariadna jest jednym z (wielu) paneli zajmujących się badaniem opinii, czyli inaczej ankietami. Istnieje na rynku od ponad 12 lat i nie raz już o nim słyszałam. Wczoraj wyniki badań przeprowadzonych właśnie przez Panel Ariadna przytaczał dziennikarz radiowy, stąd moje zainteresowanie. Czemu mnie tam jeszcze nie ma? Skoro testuję już 5 paneli, to jeszcze jeden nie zaszkodzi. Postanowiłam więc szybciutko się zarejestrować.  

Jeden z sondaży, właśnie ten który słyszałam: CO myślą POLACY  - Koniec z mięsem? 

W mitologii greckiej Ariadna dała Tezeuszowi kłębek nici, aby ten mógł się wydostać z labiryntu. Tutaj po krótkiej rejestracji, otrzymujemy linki z ankietami, za które otrzymujemy punkty, a punkty wymieniamy na nagrody z katalogu. Ilość ankiet jest dobierana odgórnie przez system. Nie ma niestety możliwości wymiany punktów na gotówkę, może dlatego że wartość punktów w panelu jest bardzo niska. Za 100 punktów można kupić długopis, za 200 prosty brelok. Mając 495 punktów można zyskać maseczkę do twarzy, która w sklepie kosztuje 4,90 zł. 

W przeliczeniu, za 1 punkt uzyskamy kwotę mniejszą niż 1 grosz, co daje przeciętnie 15 groszy za wypełnioną ankietę, lub 1 grosz za ankietę do której się nie zakwalifikowaliśmy. Wypełnienie ankiety to około 10 minut. Jest to dramatycznie niska kwota biorąc pod uwagę poświęcony czas, lecz nie odbiega od zarobków w pozostałych testowanych przeze mnie panelach. Formuła Ariadny najbardziej przypomina mi panel Payback, gdzie za zakupy przyznawane są punkty, a po jakimś czasie możemy je wymienić na nagrody, lub voucher.

Wyniki przeprowadzonych ankiet są publikowane na profilu FB Ariadna. Ze swojej strony mogę obiecać, że będę informować na bieżąco o moich postępach i dam znać, czy w ciągu miesiąca uda mi się uzbierać na maseczkę do twarzy....... czy może coś więcej.

Aktualizacja 29.03.2023: aktualnie mam uciułane 62 punkty;