czwartek, 8 czerwca 2017

Stare i Nowe śmieci

Czasami zastanawiam się, czy było warto. Zostawić wszystkie swoje meble, spakować się i wynieść.
Opuścić swój, od 30 lat kawałek świata. Znajome miejsca, sąsiadów, krzaki i drzewa i koty i chodniki i huśtawki.Widok z okna i z balkonu. Wszystko, do czego zdążyliśmy się już przyzwyczaić i zapuścić korzonki. Wyprowadzić się, niedaleko, ale też nie na drugi koniec Polski ani Świata.
Wracając co jakiś czas na "stare śmieci" widzę  zaniedbane i zarośnięte podwórka, niszczejące budynki, dziurawą wciąż w tych samych miejscach drogę. Chodniki tak koślawe i zabrudzone psimi kupami, że nie ma jak wyjść z dzieckiem na rowerek. Blokowisko z wielkiej płyty, w którym chyba czas się zatrzymał. Koleżanki i koledzy już dawno się wyprowadzili, zapomnieli. A ja nadal nie mogę wyrwać ze swojego serca tego korzenia, który nadal tam rośnie i nie pozwala mi zapomnieć o miejscu do którego tak często wracam. Zapomnieć twarzach, których już nie widuję, których już tam nie ma. A jednak chyba nie było tak źle? Czy może pamiętam tylko te dobre rzeczy?

Tymczasem spaceruję sobie po nowym, gdzie tak "baj-de-łej" czasami też kupa na chodniku się trafi. No może nie tyle spaceruję ile biegam z wywieszonym ozorem, za hulajnogą. Taki jeden mały ciągle mi zwiewa, tylko numer buta widzę. Trawka zadbana, kwiatki wokoło rosną, drzewa kwitną, ławeczki zachęcają, żeby strudzony usiadł. Kaczki nawet są dwie osiedlowe. Osiedle będzie się rozrastać, kolejne bloki zbudują, będzie coraz ładniej, może jeszcze jakiś placyk dla dzieci, może boisko, żeby od komputera wyciągnąć, może kawkę gdzieś będzie można wypić? Po pół roku nie powinnam czuć się tu obco, w każdym razie nie ja, która przeprowadzała się już 4 razy. Może kiedyś będzie mi potrzebne więcej miejsca, może kiedyś będę miała więcej kasy, może kiedyś będę musiała mieszkać bliżej szkoły. Codziennie mówię mojemu sercu, żeby zapuszczało nowe korzenie, bo tu jest moje miejsce, przynajmniej przez kilka następnych lat.
















 

Brak komentarzy: