wtorek, 6 czerwca 2017

Nasz balkon

Mam takie marzenie, żeby mój balkon wyglądał jak u Szalonego Kapelusznika na herbatce :)
Mam już zioła, pelargonie, lawendę, bakopę, lobelię i dwa gryzonie.
Jeden kudłacz wyciął mi w pień Miodunkę, a drugi szarpie co popadnie i wyrywa garściami.
Obawiam się, że niedługo zagoszczą tam osty i pokrzywy...

Balkon jest od strony wschodniej, więc słoneczko mamy do południa, a po południu przyjemny chłodek. Nasze poprzednie mieszkanie miało ekspozycję wschód zachód. Słońce grzało do południa z jednej strony, w południe nagrzewało ścianę szczytową, a po południu przenosiło się na balkon grzać dalej. Oczywiście było to męczące tylko przez ciepłe miesiące. Teraz mamy na balkonie słonko rano. No o ile oczywiście jest to słonko ;) bo jak go nie ma to w mieszkaniu jest dość ... ponuro ;) Te ciemności wynagradza nam soczysta zieloność wewnętrznego dziedzińca, gdzie rosną jabłonki  dęby. Bardzo przyjemnie usiąść tam z kawą, wywiesić pranie (hehe) i pomarzyć o większym mieszkaniu ;)

To już ostatni post na blogu, w którym prezentuję moje mieszkanie. Teraz wszystko już znacie.
Mam nadzieję, ze ktoś się już niedługo skusi na herbatkę :)











Bardzo się cieszę, że w końcu mogę mieć jakiekolwiek roślinki na balkonie, bo poprzednio temperatury dochodziły czasem do 60 stopni ;) Cieszę się z tych moich roślinek jak durna, a mam jeszcze dwie puste donice ;) więc coś czuję, ze niedługo zagoszczą u mnie nowe kwiatuszki :)










Brak komentarzy: