czwartek, 27 kwietnia 2017

W poszukiwaniu zapachu idealnego cz 1

W zeszłym roku dopadła mnie mania testowania perfum. Chciałam znaleźć swój zapach, taki który będzie pasował do mojej osobowości i unosił się za mną delikatną mgiełką.
Zadanie okazało się o tyle trudne, że perfum jest miliardpińćet, a ja tylko jedna. Marudna. I nie chce chodzić mi się po "seforach" i "daglasach" w celu wąchania. Prawdę mówiąc po drugim psiknięciu już mnie mdli.

Zamawiałam więc namiętnie próbki na iperfumach przy okazji innych zakupów kosmetycznych we flakonikach 5 ml lub 1 ml. Te większe są zaopatrzone w nakrętkę i atomizer z pompką, te mniejsze w korek, tu niestety aplikacja jest zwykle utrudniona, a płyn wylewa się na paluchy. A może tylko ja jestem taka niezguła. Każda próbka jest oklejona metką z nazwą perfum, więc można je bez problemu zidentyfikować i psiknąć kiedy się chce i gdzie się chce.

Nie jestem ekspertem, więc będę opisywała zapachy i wrażenia własnymi słowami. Prawdopodobnie będzie to bardzo nieprecyzyjna a niejednokrotnie mylna interpretacja zapachowa. Skład perfum podaję zgodnie z ogólnie dostępnymi informacjami w internecie, a zdjęcia są ze strony iperfumy.
Zapachy opiszę w kolejności testowania, tak jak je zapamiętałam i dodam swoją subiektywną ocenę w „gwiazdkach”. Zapachy które skradły moje serce mają zwykle w bazie paczuli/paczulę. Nie znalazłam jeszcze innego wspólnego mianownika.

Dziś część pierwsza.....

Tom Tailor New Experience Woman (woda toaletowa) (*)
Skład: Głowa: bergamota, czarna porzeczka, mandarynka; Serce: frezja, jaśmin, heliotrop; Podstawa: piżmo, drewno sandałowe;
Zupełnie nie pamiętam tego zapachu. Prawdopodobnie była to próbka dodawana jako gratis do zakupów. Takie różowe słodko kwiatowo owocowe, na co dzień. Chyba nie rzuciły mnie na kolana. Ostatnio znalazłam je w pracowej szufladzie i nadal nie powalały na kolana.

Lanvin Eclat D'Arpege (woda perfumowana) (***)
Skład: Głowa: cytryna, lilak; Serce: wisteria, herbata, piwonia, brzoskwinia, osmanthus; Podstawa: piżmo, ambra, cedr;
Dostałam flakonik od Taty na urodziny jeszcze jako panna i postanowiłam sprawdzić, czy zapach jest dla mnie pani prawie-czterdziestki.  Tak. Jest nadal aktualny i będzie prawdopodobnie przez najbliższe 30 lat. Jest bardzo uniwersalny, świeży, delikatny, nadaje się do pracy i przede wszystkim cena nie zabija. Najmniejszą buteleczkę 30ml można kupić w drogerii internetowej już za około 60zł. Jednak, to nie jest to czego obecnie poszukuję, tyłka mi nie urywa, więc po prostu szukam dalej.


Guerlain Idylle (woda perfumowana) (****)
Skład: Głowa: liczi, malina, frezja, nalewka z rózy; Serce: konwalia, piwonia, lilia, lilak, jaśmin; Podstawa: paczuli, piżmo
Flakonik rzeczywiście przypomina główkę czosnku. Zapach kwiatowy, nie jest nowy, bo z 2009 roku i raczej klasyczny, niestety już nie dostępny we wszystkich perfumeriach. Pierwsze wrażenie, że jest ostry znika po niecałej godzinie, dochodzi do głosu pudrowa słodycz, jakby kwiat róży. Przez cały dzień zmienia się i ujawnia nowe oblicze. Byłam nim zachwycona. Zapach dla mnie na jesień i zimę, na wieczór, albo na weekend. W pracy stanowczo zbyt często odpływam przy nim w marzeniach.

Dior Dune (woda toaletowa) (*)
Skład: Głowa: aldehydy, bergamotka, mandarynka, palisander, piwonia; Serce: jaśmin, lewkonia, lilia, róża, ylang-ylang; Podstawa: ambra, benzoes, drzewo sandałowe, mech, paczula, piżmo, wanilia;
Powrót do zapachów z przeszłości. Nie pozostało w nim nic z zapachu rozgrzanych wydm, który zapamiętałam w dzieciństwie. Zapach miał premierę w 1991 roku, ja miałam 12  lat, a przyjaciółka pachniała Diune przed szkolną dyskoteką. To były czasy kiedy nastolatki podbierały perfumy w wielkiej tajemnicy swoim Mamom. Pierwsze wrażenie: mocny i duszący. Dobrze że 1 ml próbka szybko się rozeszła. Aktualnie dla mnie zapach nie do zniesienia.




Dolce & Gabbana Rose The One (woda perfumowana) (*)
Skład:  Głowa: różowy grejpfrut, czarna porzeczka, mandarynka; Serce: róża, liczi, piwonia, lilia, konwalia; Podstawa: piżmo, wanilia, drzewo sandałowe, ambra;
Piękny flakonik, w składzie owoce i kwiaty, skusiłam się poszukując ciepłego otulającego i różanego zapachu na jesienne wieczory. Niestety całkowicie nie dla mnie, oddałam koleżance, która jest moim zapachowym przeciwieństwem.







Jil Sander Evergreen (woda toaletowa) (***)
Skład: Głowa: gruszka, kwiat grejpfruta i biały pieprz; Serce: róża, jaśmin i konwalia; Podstawa: paczula, drzewo sandałowe i wanilia
Zapach gatunku z kwiatowo-szyprowych. Słodkie ale nie landrynkowe, wesołe i świeże. Bardzo lekkie i nienachalne, niestety również nietrwałe. Dla mnie idealne na wiosnę i lato, na dzień, do pracy. Większość „zielonych” zapachów mogę kupować w ciemno. Ciekawe jak bym pachniała ciągle używając tylko Evergreen?






Juliette Has a Gun Miss Charming (woda perfumowana)  (****)
Złożenie: piżmo, liczi, owoce leśne, truskawka, róża
O marce słyszałam przy okazji zapachu „Not a perfume”. Miss Charming to zapach raczej dla nastoletniej pannicy niż dla wyrafinowanej yhym yhym (dojrzałej starej baby) kobiety. Świeży, słodko owocowy, na wiosenny albo letni spacer z rodziną. Ja go lubię. Tak jak lubię truskawki i świeże czereśnie i lody i róże w wazonie. Jest niezobowiązujący, nienachalny, na swój sposób czarujący, tak jak piękny uśmiech. I tak sobie właśnie myślę, że na wiosnę u mnie zagości. Na pewno będę testowała inne zapachy tej marki.





Nina Ricci Ricci Ricci (woda perfumowana) (****)
Skład: Głowa: rabarbar, bergamotka, nuty owocowe; Serce: róża, tuberoza; Podstawa: paczuli, drzewo sandałowe
Znany i rozpoznawalny flakonik z bordową wstążeczką, która przypomina kolorem rabarbar. Słodkie lecz nie landrynkowe tony przełamuje delikatnie kwaskowaty rabarbar. Dla mnie jest to świetne zestawienie, pasujące całodobowo, niezależnie od pory dnia i roku. Trwałość jest średnia, wyczuwalność w otoczeniu też. Poza tym która z nas nie lubi kruchego ciasta z rabarbarem?







Armani Acqua di Gioia (woda perfumowana) (****)
Skład: Głowa: cytryna z Amalfi, mięta; Serce: piwonia, różowy pieprz, jaśmin; Podstawa: cedr, francuski labdanum, cukier

Mogłabym nią pachnieć od stóp do głowy, od rana do nocy. Uwielbiam! Dziwne, bo to nie była miłość od pierwszego powąchania. Doceniłam Agqua di Gioia dopiero w grudniu. Niskie temperatury na zewnątrz pozwoliły mi wczuć się w ten świeży cytrusowo kwiatowy zapach. Kocham go zimą i wiosną, a latem chyba trochę mniej.



Gucci Rush2 (woda toaletowa) (*)
Skład: Głowa: konwalia, narcyz; Serce: róża, gardenia, frezja; Podstawa: dąb, czarna porzeczka, piżmo
Pierwsze skojarzenie: okropny zapach, całkowicie niemożliwy do zniesienia dla mojego nosa. Poszedł do śmietnika chyba jako jedyny. Nie wiem co o nim miłego napisać, bo bardzo ale to bardzo nie mój zapach. Może o flakoniku, bo ma ładny kolor i prosty kształt. Spodziewałam się czegoś lżejszego. Na szczęście to tylko próbka.





Guerlain Shalimar Parfum Initial L´Eau (woda toaletowa)  (***)
Skład: Głowa: neroli, grejpfrut, pomarańcza, bergamotka; Serce: róża, jaśmin, irys, frezja, konwalia, hiacynt; Podstawa: fasola Tonka, wanilia
Jest to zapach bardzo słodki i ciężki, ale to taka słodycz ciasta z nutą orientalnych przypraw a nie lepka landrynka, ewoluuje i zmienia się w ciągu dnia. Pięknie pachnie i rozwija się na skórze. Za każdym razem czuję coś innego. Bardzo trwały. Flakonik dla tradycjonalistki. Kupiłam chyba przez pomyłkę szukając Guerlain Shalimar Souffle De Parfum, ale to zupełnie inna historia.






Marc Jacobs Decadence (woda perfumowana) (****)
Skład: Głowa:  włoska śliwka, szafran, irys; Serce: bułgarska róża, jaśmin Sambac, korzeń irysa; Baza: papirus, vetiver, płynny bursztyn
Piękny flakonik w kształcie torebki. Bardzo seksowne, ciężkie i kobiece. W pracy są zbyt wyczuwalne, skoro ludzie idąc za zapachem  trafiają bezbłędnie do mojego pokoju. Zapach dla mnie na wielkie wyjście, a ja takowych ostatnimi czasy nie praktykuję. Kupiłam próbki aż 2 razy, ale chyba nie zdecyduję się na kupno pełnowymiarowego opakowania.


Kenzo Parfum D'Ete (woda perfumowana) (***)
Skład: Głowa: zielona nuta, konwalia; Serce: hiacynt, piwonia, jaśmin; Podstawa: drzewo sandałowe, białe piżmo;
Kolejny mały powrót do przeszłości. Czy zakończony znowu rozczarowaniem? Nie wiem. Zapach jest z 2002 roku, więc powinien skończyć w antykwariacie, razem ze mną. Nudny, niemodny, ale nie przebrzmiały, jak wszystkie „zielone”. Dla mnie jest niespotykany, nie wywąchałam nikogo kto nim pachnie „na ulicy”. Fajnie być oryginalnym. Czasami sobie myślę, że nie wrócę do niego, ale ta konwalia jest dla mnie za mocna.  A może jednak? Dlatego daję pół gwiazdki więcej, bo jednak nadal bardzo mi się podoba. Flakonik i pudełko jest śliczne, tylko ciekawe jak ten listek postawić w łazience na półce?! Chyba przypomnę sobie pozostałe zapachy Kenzo.


DKNY Pure - A Drop Of Vanilla (woda perfumowana) (**)
Skład: Głowa: wanilia, Serce: frezja, róża bułgarska, lotos, orchidea; Podstawa: drzewo sandałowe, bursztyn;
Bezpieczne i uniwersalne perfumy do pracy. Słodkie, a ta słodkość jest mocna, natomiast waniliowe są bardzo delikatnie, prawie nie wyczuwalnie. Zapach jest trwały, na nadgarstku i na ubraniu czuję go cały dzień. Niestety tego typu słodycz chciałabym po całym dniu zmyć z siebie, a ciuchy wrzucić do pralki. Może w innych temperaturach otoczenia albo innych okolicznościach odkryję go na nowo. Flakonik i opakowanie są doskonale dopasowane do nazwy "Pudre" czyste, białe, piękne w swej prostocie.




Legenda:
**** – boski zapach, o takim marzyłam;
*** - podoba mi się ale to chyba nie to;
** – nie czuję się z nim dobrze;
* – całkowicie nie dla mnie;

(zdjęcia ze strony www.iperfumy.pl)

     

Brak komentarzy: